Mazury są kopalnią ludowych podań, w których nie brakuje sił natury, magii, boskiej ingerencji, działania zmarłych czy psotnych, diabelskich istot. Wiara w te zjawiska kształtowała dawne życie na tych terenach. Być może nadal, w pewnym stopniu, wpływa na to, jak postrzegamy rzeczywistość?
Mazurski Uniwersytet Ludowy w Ełku jest platformą umożliwiającą wymianę wiedzy i doświadczeń. To tu słuchacze z różnych mazurskich zakątków i miejscowości uczą się o historii ich ziem i ludziach, którzy je pielęgnowali. Próbują zrozumieć, co kierowało ich codziennym życiem, a więc zgłębić wszystko to, co nazywamy folklorem. W czerwcu gościem uniwersytetu był dr Jerzy Łapo. Badacz opowiadał o ludowych zwyczajach i wierzeniach.

– Dzisiejsze zajęcia są bardzo ciekawe, sycące i dające poczucie, że ta przestrzeń zaczyna nabierać treści. Łatwiej jest ją zrozumieć, bo można te Mazury przejechać całe i zachwycać się tylko widokami, ale jest to dość pasywny sposób ich poznawania. A to, czego się tutaj dowiadujemy, pokazuje nam i historię, i treść, i daje możliwość zrozumienia ludzi – mówił Łukasz Długowski, słuchacz MUL.
Folklor wiecznie żywy
Mazurskie przesądy były kluczem do zrozumienia codzienności. Dziś to nauka o nich pozwala uporządkować świat dawnych mieszkańców regionu.

– Wydaje mi się, że każdy region ma bagaż kulturowy, natomiast nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, jak jest szeroki i nie zawsze udaje się wyłuskać te „smaczki” kulturowe czy elementy folkloru. Ja cieszę się, że – pracując nad doktoratem – udało mi się zgromadzić dość dużą liczbę tego typu podań ludowych, legend, baśni, które, opublikowane, żyją swoim życiem. Są przedstawiane w formie spektaklów teatralnych, coraz więcej osób się do tego odwołuje. Mimo że mieszkańcy, którzy czerpali z tych podań, już w większości nie żyją, ludność się wymieniła, to my chętnie zaczęliśmy sięgać do tej dawnej spuścizny i to jest chyba sens popularyzacji dziedzictwa kulturowego – podsumował istotę warsztatów dr Jerzy Łapo w rozmowie z Magazynem Relacje.





